Sytuacja stawała się bardziej napięta i nerwowa a w naszym domu przez cały czas były jakieś kłótnie. Dzieci w pewnym momencie nie wytrzymały i zaczęły wyprowadzać się jeden po drugim. Ja natomiast rozważałem leczenie odwykowe choć po wyprowadzeniu się dzieci nie było już takiego ciśnienia.
Kurczę, to brzmi dość ciężko... Czy dobrze rozumiem, że po wyprowadzce dzieci zrobiło się trochę ciszej, ale problem i tak nie zniknął? Ja sam próbuję to ogarnąć i chyba właśnie o to chodzi, że napięcie zostaje. Natknąłem się też na https://www.terapiapoznan.pl/trener-umiejetnosci-psychospolecznych/ i trochę mnie to zaciekawiło, bo nie wszystko od razu jest dla mnie jasne.
OdpowiedzUsuń